wtorek, 21 maja 2019

Bal...


Czasem zasypiam z miłością w mej głowie.Czasem się budzę z cierpieniem na mej twarzy. Uciekam do snu gdzie trawa jest różowa gdzie zapach ciała przez nos do głowy się wdziera wiruje tam mąci i rozum odbiera...ręce bezwładnie opadają sił pozbawione tęsknią za dotykiem który tak je do życia powołuje...oko dumne ,wymalowane na bal dziś kroczy ...bal o miłości i smutku...tańczyć dziś będzie jak orkiestra zagra . Bębny radość obwieszczą, skrzypce smutkiem strun ptaki z sali wyproszą. Bal o jakim marzyć mi tylko przyszło...o sercu w suknię czerwoną ubraną oddane na dłoni...o ustach tak zaspokojonych ...o oczach wypełnionych głębią której niewtajemniczony nigdy nie dostrzeże ...o ciele które opada gdy koniec balu nastaje leży bezwładnie i czeka na oddech który przyjdzie i zaprosi na kolejny bal....



technika: cienkopis , akwarela
autro: Ulson

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz