poniedziałek, 25 kwietnia 2016

szarość

Nikt nie wie co czuje jak mi źle...jak jestem samotna w mym obolałym ciele. Jak myśli się plączą, jak oko łzą zachodzi , płacze i płacze i przestać nie potrafi , łzy skarby moje jak kamień szlachetny. Opaska założona oplata mą dłoń .Ściany zimne i białe szarością przeplatane. Oko me patrzy na zło tego świata, którego choroby niszczą to co człowiek budował przez całe swoje życie... Ludzie niczym stfory bez uczuć przemykają po długich samotnych korytarzach, ciągnących się jak droga nieskończona. Drzwi się otwierają i zamykają , postać szara jak ten szary korytarz wychodzi, jak cień nie człowiek , cień ponury z oczyskami bladymi i ustami tak smutnymi.Nogi niby go niosą , ale jak by nie jego , jak by chciały uciec od swojego tułowia. Ale dokąd one mogą uciec???Nie mają gdzie... samotność je dopadnie i zginą porzucone, bez serca , bez rozumu, bez oczu które kiedyś były tak wesołe, śmiały się i płakały , ale żyły a teraz pogrążone w smutku, nic już nie czują......

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz